Bym zajechał do nieba

Lyrics
[Refren] I niechaj płonie ten joint w moich rękach Ja wiem, że wszyscy razem dotrzemy do miejsca Tam, gdzie spokój rośnie na drzewach, na krzakach Tam, gdzie z szacuneczkiem Polak traktuje Polaka Wielu się modli o to, by się poprawiła droga By odpadły ciężary, które ciążą na ich nogach Od Boga oczekując farta i tego, co trzeba Ja się modlę o to, bym na koniec zajechał do nieba [Zwrotka 1] Siemano wszystkim, znowu wjeżdża DDK Jaki nawyk, taki nawyk, nie trzeba długo czekać Póki żyję, dam wam to, co mam najlepsze Wiersze, w co głowie tworzą pomieszczenie szersze Mam nadzieje, że na koniec zajedziemy tam do nieba Staniemy u świętych bram, pewności nam potrzeba Mimo chleba, który wypłacany z dnia na dzień przy życiu Człowiek wie co robić ma, jeśli wie sam dokąd idzie [Bridge x2] Jak chcesz żyć, skoro nie wiesz dokąd idziesz? Powiedz jak chcesz śnić, skoro ostro namieszane w głowie? Jak chcesz znaleźć drogę, skoro nawet jej nie szukasz? Nie dam się skusić, udusić, podpisane Łukasz [Zwrotka 2] I szukasz drogi, z dnia na dzień jesteś wytrwały Są dni bardzo kruche i te twardsze od skały Są chwile, które mocy dały i te, co zabrały Motywacje, niepotrzebna stacje, świat niedoskonały Lecz chcemy iść, niech nie plącze się droga Niech nigdy więcej w żadne gówno nie wdepnie ma noga Dar od Boga to jest jedno, drugie weź go wykorzystaj No a trzecie, jak przy kobiecie odnajdź swoja przystań [Bridge] I niech się niesie, tak po calutkiej kuli Naprawi serca dobrym ludziom, kurwiska znieczuli My podążamy w dobrą stronę, to dla Ciebie ziomek Byś [?] odnalazł, które nazwiesz swoim domem Chciałbym zajechać tam, chciałbym zajechać tam, chciałbym zajechać tam Wszystkie spierdolone chwile szybko pod kran [?] taki banał, lecz uspokajają stan [Bridge x2] Więc buszek, buszek, znowu buszek, buszek Znowu zamknę się tu, znów złe myśli zagłuszę Leci buszek, buszek, znów buszek, buszek Bliżej nieba, z daleka od tego, co już nie ruszę [Zwrotka 3] Ziomek nie zmuszę się, by nie napisać tego Wersy, co się składają prościej niż lego To leczy Próboję iść ku światłu, życie to nie tylko dżem Zapracować na to wszystko człowiek musi, nie ma bata Życie i gorzkie pokusy, nie tylko słodka herbata Zapracować na to wszystko człowiek musi, nie ma chuja I jak zapracuje, to na koniec krzyknie: alleluja! [Refren] I niechaj płonie ten joint w moich rękach Ja wiem, że wszyscy razem dotrzemy do miejsca Tam, gdzie spokój rośnie na drzewach, na krzakach Tam, gdzie z szacuneczkiem Polak traktuje Polaka Wielu się modli o to, by się poprawiła droga By odpadły ciężary, które ciążą na ich nogach Od Boga oczekując farta i tego, co trzeba Ja się modlę o to, bym na koniec zajechał do nieba [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Dudek P56