Antywizja

Lyrics
[Zwrotka 1: Saful] Otwieram oczy, znów patrzę na te bloki Półprzytomnie palę szluga na dzień dobry Siadam na tronie jak król bez korony Wypluwam poranną flegmę jakbym był wkurwiony Miałem sen, piękny sen, który trwał krótko Wróciłem na ziemię jakbym dostał cegłówką Uderzyła mnie twarda, ciężka prawda Że tamta kreacja jest nierealna Ten sen był zbyt intensywny Przy wyblakłych barwach dzisiejszego dnia Tamten świat był za bardzo inny Od tego, bo nie było tam zmartwień, ani zła Tu potrzeby przyciskają mnie do ziemi Modlę się o siłę, by to co mam docenić Potrzebuję siły, by jednak coś zmienić Bo nie mam już siły, by bezczynnie siedzieć [Refren x2: Saful] Wokół same bloki tu Jak labirynt niespełnionych snów Gdzie ambicje tłuką się o grób Ja tu szczęścia szukam znów [Zwrotka 2: Saful] Przecieram oczy, widzę, nie mogę uwierzyć Że na bruku tyle martwych marzeń leży Brudne resztki pragnień, spływa nimi ulica Zarżnął je świat przy marnych chęciach życia Znów odpalam tytoń, to trucizna dla pieniędzy Zapominam o tym co pod nogami leży I idę dalej... Ale gdzie? Do kurwy nędzy Zapomniałem, bo tu chyba tylko trzeba przeżyć Żyj, ale nie za długo... Myśl, ale za bardzo nie wnikaj Chyba zwariowałem grubo Takie hasła na billboard'ach, pod nimi telewizja To jak spełniony ponury sen fatalisty Świat resztki człowieka w człowieku niszczy Ludzi zastąpiły procenty i liczby Żyjemy w betonowo-elektronicznej dziczy [Refren x2: Saful] Wokół same bloki tu Jak labirynt niespełnionych snów Wciąż pełne nieszczęśliwych dusz Goniących za czymś, gubiących się znów [Zwrotka 3: Saful] Chcę zamknąć oczy, ale męczy mnie bezsenność Nadmiar spreparowanych bodźców budzi obojętność Elektroniczna radość, syntetyczne szczęście Sztuczne jedzenie, zatrute powietrze Odczucia jednorazowe jak guma do żucia Porzucasz i jemu przyklejają się do buta Czy świat jest warty tyle co zwykła konsumpcja? Na koniec zostanie z tego tylko kupa gówna Czy sukces i zarobek to synonim człowieczeństwa? Sam człowiek to kawałek gnijącego mięsa Masy hodowane jak bydło dla kasy Takie czasy, halujne ochłapy dla wyższej klasy Obudź się! Ktoś tobą manipuluje Zna twoje słabości i to wykorzystuje Jesteś człowiekiem, żyjesz i czujesz Póki wierzysz i kochasz nic Ciebie nie zrujnuje [Refren: Saful] Wokół same bloki tu Jak labirynt niespełnionych snów Mimo wszystko ja nie przestaję czuć Mam wiary, miłości i nadziei za stu [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Saful Dixon37