Kradziez Cukierka

Lyrics
Dnia pewnego (za Gierka) Ktoś mi ukradł cukierka Wielka była to strata Bo go niosłem dla brata Miał być na urodziny Ode mnie i rodziny Miał być na urodziny Ode mnie i rodziny Ref A to bzdura Bzdura jak mało która Bzdura Bzdura jak mało która [A to] bzdura Bzdura jak mało która [A to] bzdura Bzdura jak mało która Brat niski był od małości I chudy - same kości Ucieszyłby się na pewno Bo suchy był jak drewno I nogi go bolały I cały był zdrewniały I nogi go bolały I cały był zdrewniały Ref A to bzdura Bzdura jak mało która Bzdura Bzdura jak mało która [A to] bzdura Bzdura jak mało która [A to] bzdura Bzdura jak mało która Może by trochę przytył I wreszcie byłby syty A tak to i nie, i nie był krzepki I nie miał piątej klepki Pracował w hucie na zmiany I często był pijany; Pracował w hucie na zmiany I często był pijany; Przypadkiem rzucił pracę I wylądował w pace A wszystko z mojego powodu No bo cuksa stracił za młodu Przypadkiem rzucił pracę I wylądował w pace A wszystko z mojego powodu No bo cuksa stracił za młodu
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Czesław Mozil