Pamiętnik skazańca

Album cover art for "Pamiętnik skazańca" by Bonus RPK

Bonus RPK - Rap, Po Polsku

Pamiętnik skazańca

0 Plays

Duration: 5:04

View ArtistView Album

Lyrics

[Zwrotka 1] Po zapadniętym, prawomocnym wyroku znów byłem w szoku Sędzina, ta kurwa stara, mi wybrała lokum — To ciasny pokój, inaczej zwany celą Gdzie na świat nie masz widoku, kimasz pod [?] Empatii w niej zero, zimnej suki nic nie rusza Mimo że to farsa, knuta na podstawie słów lamusa — Kłamliwego rozjebusa, który się pląta U proroka pamięć niezawodna, amnezja w sądach Czy wiarygodna to postawa? Odpowiedź sam se Jednak na salach ludzki dramat — to nie seanse Trzeba wierzyć w sprawiedliwość, nadzieję, szanse Choć po latach walki na to patrzę z pewnym dystansem Gdy wyrok został ogłoszony, zostałem ogłuszony Jakby ktoś zajebał mi obuchem w tył głowy Oprawiony jak baran, czułem się tragicznie System wjebał mi się w życie niczym taran Wszystkie me starania legły w gruzach Pięcioletnia męka — chłodna kluza, szary świat Wjechał gończy list na kark, ciągły wyścig z czasem; W drodzе — mój kolejny syn — trza wymotać kasę Znów BGU stał się rezydentеm bloków To kulisy tejże płyty, ja w coraz większym amoku Bo tydzień przed premierą urodził się Krzyś — Najbardziej szalona jesień, ciary do dziś [Refren] Niegdyś stałem się niewolnikiem pomówienia Długo czekałem na dzień, kiedy wszystko się pozmieni Oto moja podróż poprzez świat zamków, krat Gdzie nachodziły wspomnienia — nie robił wrażenia strach Doświadczenia znak jest widoczny na mej głowie Znam więzienia smak, a ty wyobraź go sobie [Zarefren / Scratche: DJ Gondek] O-o-o-od początku do krańca Pa-pa-pamiętnik skazańca [Zwrotka 2] Próbowałem farta w kancelarii prezydenta — Może Jędrek ułaskawi, może w domu spędzę święta Może skończy się gehenna, w końcu sprawa z pomówienia Ktoś mi dał zielone światło, po czym schował się do cienia — i go nie ma Nie jeden deklarował swoje wsparcie A projekt Kriegera w Sejmie poszedł na wymarcie Próba odroczenia także zakończona blachą Już myślałem o banicji, ale pies wykonał aport Wyciągnięty z fury w biały dzień na Bemowie — Pierdolnik w głowie, "może czas" — myślę sobie Wielki głaz, co go niosłem, w końcu spadł na podłogę Na pewno chwila minie, nim wszystko se ułożę Najpierw Białołęka, potem Radom i Służewiec — Tam znajomych ludzi full, nie ma to jak być u siebie Na sztywnej celi, gdzie obcy niczym brat Każdy jeden z nas zapierdala parę lat Co dnia towarzyszył mi podjazd, lecz widzeń brak; Tulić bliskich to odskocznia — COVID ją skradł Dzień za dniem leci wyrocznia, a serce pęka Szczególnie gdy ma się dzieci — zamek to męka Odmienił się los, kiedy poleciałem w Polskę; Tabor w Bydgoszcz, a tam SOR — tak trafiłem na Grudziądzkie Poszedłem do pracy, otworzyli mi P2 — Magazynier żywnościowy — Bonus RPK [Refren] Niegdyś stałem się niewolnikiem pomówienia Długo czekałem na dzień, kiedy wszystko się pozmieni Oto moja podróż poprzez świat zamków, krat Gdzie nachodziły wspomnienia — nie robił wrażenia strach Doświadczenia znak jest widoczny na mej głowie Znam więzienia smak, a ty wyobraź go sobie [Zarefren / Scratche: DJ Gondek] O-o-o-od początku do krańca Pa-pa-pamiętnik skazańca [Zwrotka 3] Grudziądzkie falbany gotowały nam posiłki Dożywotki, ćwiary — nazywaliśmy wampirki Oddział położniczy miały widok na spacerniak Stały w oknie i się uśmiechały, pisały na rękach Pamiętam, że był też tam plac zabaw dla dzieci — Do trzeciego roku taki szkrab z matką siedzi Tysiące tragedii, skupisko patologii; Pucha to dom bestii skłonnych do najgorszych zbrodni W czasie pandemii przymuszali nas do szczepień — Czułem w tym ich podstęp: im więcej zaleceń Tym większy od nich odstęp — się stałem się niewygodny Torpedowałem atak, więc chcieli się mnie pozbyć A że byli obsrani medialnego tornada Otworzyli mi grupę, dalej żebym źle nie gadał — Zajebisty OZ, domki w środku lasu Tej historii w książce poświęciłem więcej czasu Ponad pół roku się tam w sumie utrzymałem Chwilę w złotej klatce pomieszkałem, ale Na mój niefart załatwiła mnie tam intrygantka — Za wymyślone kwity skończyłem na izolatkach W Chojnicach, na Lipach, miałem wsparcie ziomali; Kończyłem "chrystusowe", prawie czterysta jechali — Najlepszego zaśpiewali, petardami postrzelali, odjechali To Ciemna Strefa — dla nas nie ma granic [Refren] Niegdyś stałem się niewolnikiem pomówienia Długo czekałem na dzień, kiedy wszystko się pozmieni Oto moja podróż poprzez świat zamków, krat Gdzie nachodziły wspomnienia — nie robił wrażenia strach Doświadczenia znak jest widoczny na mej głowie Znam więzienia smak, a ty wyobraź go sobie [Zwrotka 4] Z powrotem na zamek i wszystko od nowa — Znowu lecę w transport, kolejna przygoda Stacja docelowa to Czerwony Bór; Póki co przede mną długa droga, w kabarynie full Zahaczamy Sztum, a potem Kurkowa; Mewy spać nie dały — całe szczęście tylko doba Odjazd przed obiadem, przez Iławę do Olsztyna; Cały wojaż w myślach, przeklinałem skurwysyna dyrektora Co mnie zdegradował na podstawie farmazona Jak dojadę, zacznę pisać dissy — Opiszę dokładnie, jak wyglądały kulisy; Będę jebał ich do spodu, aż zatrzęsą się tygrysy Wita mnie Podlasie, Bytek i reszta ekipy — Wkręcam się na gary, także ziomek nie ma lipy Po pół roku mam komisję — znów powrót na pół-otworek A tam kurwa cztery giery, w dwóch najebane pod korek Prawie pięć miesięcy się łamałem na Małysza Ale wyjebane — ważne, żebym dzieci słyszał Jeszcze chwila i wokanda — pierwsza po trzech czwartych kary Już jestem blisko wolki, już widzę domu zarys A tu kaprys i blacha — negatywna prognoza Grzeszny śmiertelnik znów zabawił się w boga; Jego poplecznik też potwierdził te słowa I dla fikcyjnego dobra chciał bym siedział do dzwona Ni stąd, ni zowąd znalazłem się na Grądach — Niedaleko Zambrowa jest ta pucha zapluskwiona I gdyby nie to, byłoby tam całkiem spoko: W kranie ciepła woda, nieograniczony potok Ostatnia wokanda — szansa tylko w apelacji; W sądzie "ryzyk-fizyk" — nigdy nie wiesz, kogo trafisz Pięć lat izolacji — na farcie wychodzę z paki Za pomocną dłoń — wielkie dzięki, chłopaki

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Bonus RPK