Jutro będziemy się z tego śmiać

Album cover art for "Jutro będziemy się z tego śmiać" by BonSoul

BonSoul - Rap, Polski Rap

Jutro będziemy się z tego śmiać

0 Plays

Duration: 3:17

View ArtistView Album

Lyrics

[Zwrotka] Sylwester, kiepski rok się kończy, a z nim Gruz Braders Milczenie złotem, chyba przez to szkoda słów nawet U mnie już wszystko okej, dzieci zdrowe, żona kocha Mam nadzieję, że u ciebie Michał git i wciąż brak ofiar Na kacu, po sylwestrze, śni mi się brzytwa i fotel Będę barberem, mówię jej, bo rzygam już hip-hopem I zgłaszam się do typa, co podobno jest w tym kotem Ja psychicznie jestem wrakiem, więc łatwo wjebiesz mi, co chcesz Słyszę: "wszystko dla brata, w weekend przyjdź, bo zapraszam" Myślę "git, no mam farta", latam z brzytwą, jak szatan Patrząc dziś, chora akcja, ja to tylko atrakcja Walczę z Izką na punchline, że wciąż tylko brak wsparcia Drugi miesiąc, ja wciąż tylko zamiatam Piję z szefem i szefową, później źli, bo mam kaca Czwarty miesiąc niе zarabiam, myślę: "ty, no za fafa" Iza pyta mnie: "czy w domu też tak dziś pozamiatam?" Fajnie można wytrzеć mordę moją ksywką, ja szmaciarz Ja to nadal wrak człowieka, więc to mi to tam lata Iza pyta: "co jest ze mną?" Przecież zawsze byłem typem, co za jedno złe spojrzenie zmieniał w piekło czyjeś życie Myślę: "kurwa, racja - czas spierdalać", biorę sprzęt i zwijam Rozjebany trymer i maszynka kiedyś czyjaś Zapłaciłem pożyczonym hajsem za to, dzięki w ogóle Yurkosky robi trasę, tylko zapomnieli o mnie Wiesz co, spoko, przecież bym zrozumiał, nie obraziłbym się Ale przykro, jak się dowiadujesz, jak post GlamRap fiknie Włodi dla mnie jest legendą, wtedy dostał rykoszetem Rozjebali BonSoul, a starczyło tylko w pysk powiedzieć Później szłyszę, że "narkoman", że to skończy się tragicznie "Że im rozjebałem trasę, ale jak było faktycznie?" Luz, w Poznaniu dałem ciała, najebałem się, jak siemasz Resztę trasy byłem autem, wchodzę, gram i do widzenia Na to słyszę: "pojebany, czasu nie ma, kurwa, gwiazda" Sorry, ja tu jestem grać, czy to są jakieś kółka wsparcia? Dla raperów po trzydziestce, w opcji kiedyś było lepiej Nie wiem mordy, ja tam wierzę, że przede mną wszystko jeszcze Yurek, zamiast coś o trasie, gada o mnie przy grubasie Grubas za plecami Yurka mnie zaprasza na debatę Ja tam chuja kładę Flincie, że chcesz se tym zwiększyć zasięg Grafik pełny, a w weekendy znowu piszę w międzyczasie Tam nie stygli chłopcy w ogóle, jakby stawką było życie Jeden koncert raz trafił chuj, a wystarczyło milczeć A nie powiem, że nie powiedziałem "bardzo kurwa dobrze" Tak się kończy, jak się z dupy ludziom głupstwa gada o mnie Nie wiem kiedy, a mam płytę, napisała sama mi się Def Jam żegnam Baletmistrzem, dzięki, wiesz, za wszystko Witek Rozstajemy się z szacunkiem, a przynajmniej ja tak myślę Patryk pyta, jak się czuję, bo jest opcja trasa, czy chcę Mówię: "spoko, grajmy, ale nie nastawiam już się na nic" Patryk dzwoni, że bilety schodzą, czwarty klub sprzedany Boje się, że to jest sen i że się zbudzę znów ze łzami Zgarniam złoto za "Żyć zawsze", myślę: "nieźle, Bóg się bawi" Trasa idzie klasa, rapujemy w każdym mieście, ziomki Miałem przecież gasić światło, ale nie chcę jeszcze kończyć Więc, w tygodniu frygam w Grizzly, na koncerty jeżdże w piątki Chyba w końcu czuję szczęście, albo szczęścia, nie wiem, szczątki Iza cały czas jest przy mnie, chociaż nie jest łatwo, wierz mi Przez dekadę mam depresję albo jeżdżę grać koncerty I podziwiam ją, bo na jej miejscu bym to walnął w śmietnik Jakbyś widział moje fazy, byś się kurwa zapowietrzył I tak żyję se jak żyłem, BonSoul jednak ma się dobrze Ludzie jednak staną za mną, jak podniesiesz na mnie rąsie Mogę wkurwić się, obrazić, ale jednak zawsze, Piotrek Będziesz, kurwa, moim bratem, częścią życia, a nie ziomkiem Spadłem znów na cztery łapy, znowu kończę fartem rok se Szkoda w kurwę mi Gruz Braders, kiedyś może czas się cofnie Jeszcze może usiądziemy, jak opadną nam emocje Nie wiem, to by było tyle, i tu urwę nagle zwrotkę

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Bonson