Dzieciaki w innych najkach

Lyrics
[Refren: Bonson&IzabelKa] Dzieciaki w innych nike'ach, nieraz widzimy diabła Nienawidzimy światła tak bardzo, jak kłamstw Nie każdy z nich wyrasta, nie dali nigdy szans nam Nienawidzimy światła tak bardzo, jak was Nienawidzimy światła tak bardzo, jak kłamstw Nienawidzimy kłamstwa tak bardzo, jak was [Zwrtoka 1: Bonson] Urodziłem się po złej stronie farta I jest duża szansa, że się prędko wpierdolę w kaftan Bo nie gryzę się w język, przez to ze mną jest garstka A kocham, kurwa tak, że mnie to często przerasta Bo nie potrafię się uśmiechać, kiedy pęka serce Bo spierdoliłem znów kolejną szansę przez agresję Bo kiedy się nakręcę, to nawet przenajświętsze, sakramenty nie pomogą przetrwać w piekle [Zwrotka 2: IzabelKa] Nic tu na pokaz, nic nigdy na bokach Jak kocham, to aż iskry mam w oczach Nic tu na pokaz, jak pizdy w gablotach Marzy im się hajs szybki, jak nokaut Nie po drodzе nam, bo loże mam po drugiej stronie Niе pomogę wam, bo sobie sama ledwo skrobię Chcesz, to powiedz, napisz o mnie kłamstwo, już wpierdolę Kiedyś się bałam was, się już nie boję [Zwrotka 3: Bonson] Wyszliśmy z bloków, późny grudzień jakoś Byle doczekać do rana, reszta pójdzie jakoś Miałem, nie wiem, ze dwie dyszki, ale w kurtce Lacoste Byłem, kurwa, szefem wszystkich, jakbym pluł se kasą Pojebane jaki czas był i że jeszcze żyję Matka płaczę, bo jej synek wciska w pętle szyję Stojąc na krześle przy niej czułem, jak jej serce bije Pomóż, bo nie przeżyję, sam tu kurwa nie przeżyję [Refren: Bonson&IzabelKa] Dzieciaki w innych nike'ach, nieraz widzimy diabła Nienawidzimy światła tak bardzo, jak kłamstw Nie każdy z nich wyrasta, nie dali nigdy szans nam Nienawidzimy światła tak bardzo, jak was Nienawidzimy światła tak bardzo, jak kłamstw Nienawidzimy kłamstwa tak bardzo, jak was [Zwrotka 4: Sokół] Na czerwonym zaglądałem z tramwaju do samochodów Tych bogatych ludzi, którzy hajsem tłumili lęki Przez szyby czułem zapach ich zadbanych dziewczyn włosów To, jak pachnie im skóra i jak w furach gra sprzęt Znam wzork bogatszych, wzrok biedniejszych "Co się kurwa patrzysz?" i błagalne "spójrz na mnie i wesprzyj" I byłem tam w innych najkach, niż twoje I pamiętam, to uczucie, że mam dom tam, gdzie stoję Wtedy wstydzię się, boję się, co ktoś powie Dzisiaj wyjebane mam totalnie, swoje robię Co jeszcze? Chyba mi się nie chce Wrzucać granatu do kibla, bo na jasno jestem Moim miasto miejscem, porzucony i nie znajda Upór, cel, weź przestań, trochę farta Od Casio do Rolex'a, z kraula na jachtach Zrób więcej miejsca, bo to wciąż jest start'up [Bridge: Sokół] -Hej, Google. Puść "Damy radę" i zgaś światła [Refren: Bonson&IzabelKa] Dzieciaki w innych nike'ach, nieraz widzimy diabła Nienawidzimy światła tak bardzo, jak kłamstw Nie każdy z nich wyrasta, nie dali nigdy szans nam Nienawidzimy światła tak bardzo, jak was Nienawidzimy światła tak bardzo, jak kłamstw Nienawidzimy kłamstwa tak bardzo, jak was
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Bonson
- IzabelKa
- Sokół