Zła karma

Album cover art for "Zła karma" by B.O.K.

B.O.K. - Rap

Zła karma

0 Plays

Duration: 4:19

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Refren: Bisz] To jest zła aura, unosi się nocami jak mgła Zła karma czeka nad głowami jak kat Usta bram są nieme, oczy okiem ślepe Nawet jak gardzisz złem przychodzi kolej na ciebie To jest zła aura, unosi się nocami jak mgła Zła karma czeka nad głowami jak kat Jeśli sam sprawiasz, że robi się gęsta wciąż Twoje zło już depcze ci po piętach, ziom [Zwrotka 1: Oer] Ej człowiek, nie ma granic dla niektórych drani Małolaci naciachani, dzicy jak z stado pirani Zanim zobaczy cmentarz i skończy na nim Wyrządzi więcej szkody niż pierdolone tsunami Ej człowiek, znam takich, co już nie zamykają powiek I to wcale nie biały proszek puszczony w krwiobieg To paraliza, to paranoja, to, to ja, to jak wyciek gówna z miejskiego Toi Toi'a Prawdziwy wojaż to spacer ciemną nocą No o co, no o co ci chodzi, no kurwa o co dwunastolatek nie bawi się już nocą Bo od dwunastu lat jest już karmiony przemocą, z ochotą przystępuje do tej hordy, gdzie Obija mordy się, grają akordy złe Nie s'il vous plaît tylko pod gardło nóż twój Dorobek życia znika jak tusz [Bridge: Kay] Znowu się boję dzisiaj wyjść na ulicę Wciąż kasę z ulicy, wciąż sprawdzam co słyszę Chodzę od okna do okna I gdy kogoś spotkam, myślę, że chce mnie okraść Znowu się boję dzisiaj wyjść na ulicę Sztuki walecznicze, chce mi się krzyczeć I boję się dom opuścić Jutro tu wrócę i nie zastanę już nic Znowu się boję dzisiaj wyjść na ulicę Zasnąć też się boją przekrwione źrenice Te okolice są niebezpieczne Może zginąć, jeśli tylko rozpoczniesz sprzeczkę Znowu się boję dzisiaj wyjść na ulicę Nie chcę iść nigdzie, chcę tylko ciszę bezpieczeństwo i wspomnień [Zwrotka 2: Kay] Znowu nas to naszło, bo to żadne miasto, zbawiona popsłuch na płaszczu dla nas, bo jestem za często, lecz światła zgasną, to się zmieni Wszystko co się mieni, do kieszeni, wycenić i sprzedać i złapać się nie da, czemu zbierać, gdy bieda mnie doskwierała mi teraz, drobiazg wskazała mi nieraz, ta wspaniała idea Której oni nie zmienią, czas to pieniądz Szybciej się najest, bo ruch jest szedni, szybciej wezmę to co moje, tym szybciej mnie docenią, docenią oni, kto oni, czerwoni od krwi, w pogoni zdolni w foni ognii U nas pierwotni, u nas żyjący, nie wierzysz, podejdź i dotknij i tak, moim pokarmem twój strach, nabierasz go do usta, nie myśl, by formę puszczać, by twój stan, a nie tylko już nach Sami się tragiczny, rozerwę cię na strzępy i wtedy już zamilczysz [Zwrotka 3: Bisz] Diabeł powiedział dobranoc już dawno, podkulił ogon i zasnął Nie ma nikogo do kogo mógłbyś wołać o pomoc Światło się kładzie pod latarnią, bladę jak papier Deszcz skapie jak atrament, piszę testament A zasiada ciemność, zabija jasność, mrok ucina ci wzrok, kalam pod oczy, na gardło Kiedy nie widzisz nic, budzą się inne zmysły reszt przebiega ci po plecach, to nie lęk, to instynkt Słyszysz głosy, pośród ciszy nocy płacą dzieci nie to goty, słyszysz kroki, nie to echo do twoich Czujesz na sobie czyst wzrok, prawie jak dotyk adrenalina zalicza przy łaskowie, jesteś gotowy Zaciskasz w pieści swoją linię życia, zwierzęcy błysk w żenicach, obnażasz zęby jak klingę knypa Jesteś gotów do rzeczy o których nie śnisz, zasypia umysł gdy się budzi sen [Refren: Bisz] To jest zła aura, unosi się nocami jak mgła Zła karma czeka nad głowami jak kat Usta bram są nieme, oczy okiem ślepe Nawet jak gardzisz złem przychodzi kolej na ciebie To jest zła aura, unosi się nocami jak mgła Zła karma czeka nad głowami jak kat Jeśli sam sprawiasz, że robi się gęsta wciąż Twoje zło już depcze ci po piętach, ziom

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Bisz