S.M.P.

Lyrics
[zwrotka 1] Pufnij z wiadra - zobacz, złamali mi klamę Po kolegów trzeba skoczyć, niech zasieją mały zamęt Lejmy trupa, bo zamruczał - jego wina, tego buca Damy radę bo jesteśmy w butach Święty Mikołaju - byłem grzeczny, daj mi Pod choinkę specjalną izraelską giwerę Na szuwaksie wcale nie potrzeba wiele A policja nie posiada kevlarowych kamizelek Pomysł na przewałki przychodzi do głowy Tylko może się to skończyć dziurą w stawie kolanowym Ten fingiel jest w kurwę hajcu wart Pogoń go za dwieście gramów - ssiaj maj piard [zwrotka 2] Pufnij z wiadra - maszek płucom nie zaszkodzi Co dzień ktoś umiera, ktoś się rodzi co dzień Dobrze mieć towares, dobrze jest mieć ciągle w plecy Zapierdolisz pełną chmurę piękne widzisz rzeczy Dachowanie czołgiem, łąka pełna kwiecia Nie należy jeździć po staruszkach oraz dzieciach Pufnij z wiadra - zobacz - wspaniała dziewczyna Nie wiem dlaczego nie chce się wypinać Czeka pewnie na flimona z kasą A mnie to nie obchodzi, kładę laskę na to Dobrze się czuję, nie przypinam nart Nie chcę sprawdzać stanu zdrowia - ssiaj maj piard [zwrotka 3] Pufnij z wiadra - zobacz, resztka czekolady Obetniemy koniec, i tak ktoś to spali Dla diabełka piekło, dla nas dobry staff Do rodziny należy wujek, tato, brat Gdy do lasu jedziemy to nie na grzyby A w szpitalu konowałom jeszcze jeden przybył Stare baby krzyczą gdy pod murem leję One jeszcze mają wiarę i nadzieję Kiedy czekasz na swój odcinek renty Albo jesteś pierdolnięty albo frajer dęty Parę stówek w kiermanie na dobry start Idę wydać na fliperach - ssiaj maj piard
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...