Skit 4 (Blady Król)

Lyrics
Mały książę, był przemoczony i zmarznięty Wziąłem go na ręce i poszedłem dalej Wydawało mi się, że niosę kruchy skarb W świetle księżyca patrzyłem na blade czoło, na zamknięte oczy I mówiłem sobie, że to co widzę jest jedynie zewnętrzną powłoką Najważniejsze jest niewidoczne Ponieważ pół otwarte wargi uśmiechały się leciutko powiedziałem sobie jeszcze Że to co mnie wzrusza najmocniej w tym małym królewiczu To ten naiwny blask, który świeci w nim niczym płomień lampy nawet podczas snu I tak idąc o świcie odnalazłеm studnię To zadziwiające - wszystko jest przygotowane: blok, lina, wiadra Jеgo twarz zbladła jeszcze bardziej i zaśmiał się dziwnym śmiechem Po którym przeszedł mnie dreszcz Chwycił linę i puścił ją w ruch Blok jęknął zazgrzytał jak stara chorągiewka na dachu po długotrwałym bezruchu Słuchaj, obudziliśmy studnię i ona... śmieje się
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Bisz