To “one”

Lyrics
-Spocznij *krzyki dzieci* -Ale jest- Ale krzyki są niepotrzebne, zupełnie *puk puk* -Już? W mieście niemych krzyków Z dala od uchronnej przed złem równowagi Stojąc pośród wszelakich przebłysków nadziei To "one", mój drogi... to "one" Gnają, pędzą i plączą się przez opuszki lichych sukcesów Fiasko powidoku rodzi garść omyłkowych blichtrów Czy wydumanej, a wróg miłości To "one", mój drogi... to "one" W świecie nieubłaganych świstków Z dala od wyrzeczeń Bliskość przybiera postać monotonii Biegniesz ku kropli potu na ciele By triumf należał do Ciebie A to do nich, mój drogi, oj do nich Modlisz się rano, w południe, wieczorem A najszczerzej w pełnym pogłosu kościele Oddajesz i bierzesz, pożyczasz, wydajesz A najchętniej - przyjmujesz przelewem W kraju, gdzie bieda to wyznacznik zuchwały, odwagi I najlepiej to jeszcze nazwać ich wszystkich, ach! niech będzie, bohaterem Nad wyraz podkreślę, bogatym zabrać I nawet wciągnąć ich ostatnią kreskę A reszty nie trzeba Tak samo jak drążyć, tej jakże kąśliwej ironii To "one", mój drogi... to "one" Piękne, zdradliwe, mnóstwo i niewiele Pieniążki, mój drogi, pieniążki *oklaski*
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Barto Katt