O trzech takich

Album cover art for "O trzech takich" by Ascetoholix

Ascetoholix - Rap

O trzech takich

0 Plays

Duration: 4:25

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro: Doniu & Liber] - Halo? - No siemano - Siemano - Słuchaj jest sprawa, mam mało czasu, (No?) jest sprawa, do odebrania w granicach Poznania, (O Jezu...) masz auto? - Mam, mam - Dawaj [Zwrotka 1: Doniu] Dziesiąta czterdzieści, wyrwany w środku nocy To w głowie się nie mieści, wystrzelony jak z procy Ale będę na czas, no bo miejsce ustalone (Wiadomo musisz być!) Przejście już spalone, ustawimy się na rogu Ufam Bogu że nie będzie dziś kłopotów (Nie, nie, nie, nie) Setki tomów zamówione, setki smogu przyczajone Omijamy pierwszy radar, dzwoni kolo: Wpadaj! - Zabiorę się z wami, nudę odeślę do bani! Kurwa! Nie mów innym że z biznesem jedziemy Niepotrzebne nam problemy! Ani emu Temu nic mu nie mów, cisza, ups! Nasz czwórak się zdyszał, rok produkcji 9-0, nie stać jeszcze na Pajero Spoko, jeszcze kilka kursów, kilka szybszych pulsów, i będzie O jest ziomek! Niech do tyłu wejdzie Ta, i lecimy na trasę, piątkowo rodowita Ktoś bracie na trzeciego, jakiś ciul o drogę pyta Jeszcze dwie przecznice, O! Następne dzielnice Ale ja już deala widzę, jak liczy, jak ćwiczy Wyciąga, spogląda i my z przyczajówą w stylu Jamesa Bonda Towar, hajs jest dobra, i palimy jointa (e-ej!) Nie za długo! Oni to lubią Dopadną, zakują, byle migiem transportują Za posiadanie - miesięcy 36 Dobra mistrzu to nara Dobra cześć (Tak, tak) [Refren: Doniu & Liber] Trzech cwaniaków (Mmmmm) Trzech cwaniaków (Mmmmm) Trzech cwaniaków (W końcu ich dopadli) I trzech cwaniaków (Co ukradli? Księżyc) I trzech cwaniaków (Mmmmm) Trzech cwaniaków (Mmmmm) I trzech cwaniaków (W końcu ich dopadli) I trzech cwaniaków (Co ukradli? Księżyc) [Zwrotka 2: Doniu] Ta Ruszamy na szlak, powrót? Zarządzam odwrót Auto twierdza jak Tobruk, wieziemy łupy Tylko pomału! No bo dobiorą się do dupy Mam świadomość, za powodzenie misji - spizgany pilot Przez blanta na wylot Patrz, znów ich mijamy! Hehe, i chuj wbijamy! Pieprzona skleroza Chroń mnie ręka Boża! Ej, dobiorą się do woza (To żart?) Nie, nie sądzę, może przestańmy pizgać, do spełnienia obowiązek Po fakcie, zajechane, uszkodzone trakcje, wjeżdżamy na stację Są nerwy, stres ej, spocone dłonie. W sumie tej drogi jeszcze nie koniec No więc drinken do żołądka, tanken do bonka Siadam za sterem, jedziemy błąkać się za milę, wszyscy teren A tam nas nie dogonia, tak to wygląda, cannabis nadciąga! Już [?] ścina, ten skurwiel nas wycina! Ej! to gra na [?], numery Emo beat To nie billy i slut, to mundur i gnat Fuck! Fuck! Fuck! Fuck! Fuck! Fuck! Ała... Uciec się nie da, ciekawe kto nas sprzedał Co za pedał! z chęcią bym mu urwał i rozwiesił między drzewa Na razie będę siedział, nie udało się nam urwać Kurwa! Kurwa! Kurwa... (Kurwa!) [Refren: Doniu & Liber] Trzech cwaniaków (Mmmmm, to pa jak!) Trzech cwaniaków (Mmmmm) Trzech cwaniaków (W końcu ich dopadli) I trzech cwaniaków (Co ukradli? Księżyc) I trzech cwaniaków (Mmmmm) Trzech cwaniaków (Mmmmm) I trzech cwaniaków (W końcu ich dopadli) I trzech cwaniaków (Co ukradli? Księżyc) [Zwrotka 3: Liber] Zabrał się z tą dwójką, przejechać się w nie swój kąt Osiedlowy, nieludzki, Bermudzki Trójkąt Tak z przypadku, z ostatku czasu zrobić se kółko Ze spółką godzinka, szybko, krótko Wjechać zaparkować tam gdzie mają dobre ziółko Cannabis - to co zjada się z bibułką Dziś piękny dzionek, po co spać, kiedy można jechać? Oni kupią, ja poczekam Później pojedziemy się zajechać, taki prosty miał być wynik W SMS-ie o tym interesie wizje czynił Ziomkom swoim cynił, na gangsterkę się ślinił chłopak Co się bał by go własny cień nie dopadł Dać sobie zastrzyk energii, dać sobie kopa Na transakcji, na akcji się dowartościować To taki typek co z zaszczytem mówił: "Prowadź" (Podoba mi się to co panowie mówią, że się podoba) Spróbować smak dealerki, niech łamią się barierki Sedno w jego planach: wyłamać się z frajerki Gierki by móc zaświecić jak fajerwerki By móc się wkręcić chwycił się pucerki Wielkim był zwycięzcą, zobaczył jak to się załatwia; ciężko Tak, miało być anielsko, oto biznes, miał zamienić go w mężczyznę a zamienił w pizdę [Refren: Doniu & Liber] (Tak, tak, tak) Trzech cwaniaków (Mmmmm) Trzech cwaniaków (Mmmmm) Trzech cwaniaków (W końcu ich dopadli) I trzech cwaniaków (Co ukradli? Księżyc) I trzech cwaniaków (Mmmmm) Trzech cwaniaków (Mmmmm) I trzech cwaniaków (W końcu ich dopadli) I trzech cwaniaków (Co ukradli? Księżyc) (Mmmmm) (Mmmmm) W końcu ich dopadli

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Kris (POL)
  • Doniu
  • Liber