ZBRODNIA

Lyrics
[Tekst piosenki "ZBRODNIA"] [Refren] Czy to zbrodnia kochać Cię tylko dziś? Czy to zbrodnia kochać nie tylko Ciebie? Czy to zbrodnia przejebać cały kwit? Czy to zbrodnia, jeśli się znów odkleję? [Zwrotka 1] Strażnik życia pyta czy na pewno chcę tam znowu zejść Ja do typa: "Kurwa, pytasz? Bez ciała jest stypa Z nim mogę, ekhm, zarabiać cash (Zarabiać cash) Uprawiać seks - lale bezcześcić, wiesz? I jarać jazz, i fanów mieć (Nawet bez treści) Głupie, naćpane kurwiny Poznałem życia kurwidół i też bywał miły Gra się zmieniła jak ćśś Bo cappuccino zmieniło się w leany, liny się winą Stałem na krześle i się wywróciło I teraz tak se wisimy, czekamy, aż ktoś nas zdejmie Z góry mamy ładny widok Na tych, co wloką się z cipy do grobu, są ledwie żywi Świat ma ich więcej niż tych, co w progu, się nie witają Ja czasem tak robię i jak widać, to nieszkodliwе Zaraz napierdolę Bogu albo zestrzelę bociana Albo ich obu, bocian, kurwo jеbana, gdzie żeś mnie przyniósł? Nie było lepszej rodziny? Dlatego jestem poryty Moody w huśtawki, dajcie mi sobie podyndać Po prostu lubię sufity (Poty i drgawki, bóle i pryszcze) Nie mów mi, że to przez kryształ (On nie jest niczemu winny, zwały i zjazdy) To jest to słynne zmiecenie z planszy? Myślałem, że będzie przykrze [Bridge] Zwała-ła, zwała-ła, zwała-ła Zwała-zwała-ła, zwała-ła, ła-ła-ła-ła Zwała-ła, zwała-ła, zwała-ła Zwała-ła, zwała-ła [Refren] Czy to zbrodnia kochać Cię tylko dziś? (Tylko dziś) Czy to zbrodnia kochać nie tylko Ciebie? (Woohoo) Czy to zbrodnia przejebać cały kwit? (Cały kwit) Czy to zbrodnia, jeśli się znów odkleję? [Zwrotka 2] Zapijam jazz (Zapijam jazz) Nie ruszam się bez (Nie ruszam się bez) Nigdy więcej łez (Nigdy więcej łez) Odkupiłem to stresem, ło Żyłem złym miejscem (Plamy mam w sercu) Byłem pod kreską (Robię ten pieniądz) Dlatego ćśś, dlatego ćśś, dlatego ćpię Dlatego nie śpię, chcę gaży jak PESEL Nie po to, nie po to, nie po to, by robić wrażenie na Tobie (Nie) Nie po to, nie po to, nie po to, żeby robić je na koledze (Nie) A po to, a po to, by pomóc rodzinie, koledze i sobie (Yeah) Nie moją jest wina, że kiedy to robię, mam tamte w pakiecie też Na biedzie wzrosłem, było nienajgorzej (Takie 2/10) Jak chcesz być prosem, musisz się jarać rzemiosłem I zwłaszcza jak w Polsce, to brak wolnych niedziel Nie miał kto tego powiedzieć mi, sam się musiałem dowiedzieć Żeby to zrobić, musiałem odlecieć (Shit) - wylądowałem w aptece Lecę, bo Seba wyskoczył mi z nożem, ale to ja tutaj patroszę Sebę Myślałeś, że mi zagrozisz, to proszę, lecz nie ma już dla mnie zagrożeń Większych niż uzależnienie, więc prędzej już sam się odjebię A na pogrzebie niechaj puszczą mi "Ebe, ebe" (Niech każdy się dowie gdzie się ląduje na dronie) Na czterech łapach, bo dostałem z Gorem, taki ze mnie kitek Znam równowagę i powrót na chatę slalomem Na trzeźwo na moje za łatwo się idzie Może jak obsramy zbroję, wyjdzie z nas prawdziwy rycerz Wszystko to popierdolone, wiem jak łatwo jest pojebać dołek ze szczytem Mylę to co weekend (Haha, łajba)
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Adi Nowak
- Zalucki
- Molehead